9 grudnia – Mojżesz

Sceny z życia Mojżesza (1481) – Boticelli – Kaplica sykstyńska

Mojżesz Kornela Ujejskiego:

MOJŻESZ
(Na górze — sam)

 
Owoż ostatnia gospoda już bliska!
Na górze Nebo, tu na Fasga szczycie,
Jak pielgrzym składa kij swój u ogniska,
U nóg Twych, Panie, złożę moje życie.
Jestem zmęczony, smutek, mnie uciska,
Słaniam krokami trwożliwy jak dziecię,
Albowiem jestem wracającym sługą,
Co z Twoim skarbem błądził w świecie długo.
I nie wiem, jakim sercem mnie powitasz,
Twojemu słudze czy dasz dobre słowo,
Czy go odepchniesz i z gniewem zapytasz:
„Cóżeś uczynił? Przecz to, a nie owo?”
A wszak Ty, Panie, w mojej duszy czytasz,
Wiesz, jak Izrael miotał się przodkowo,
I skąd nabawiał mnie boleścią wielką,
Jakobym jego miał być rodzicielką.

Twardego karku był Twój lud, o Panie!
Przed Twoim okiem hardo się prostował,
A ku mnie zwracał swą złość i szemranie;
Maluczko raz mnie nie ukamienował.
Jako cień ze mną chodziło stroskanie —
I długom, długo z tym ludem biedował,
Nie miałem ulgi, widząc jego zakał.
Jeno gdym sobie w zakątku popłakał.

Miałem ja serce pokorne i ciche,
Kiedyś rozkazał, bym przed Tobą stawał,
I mnie wybrałeś sobie, koźlę liche,
Bym lwa srogiego przed ludem udawał;
Więc w smętne oko kładłem blask i pychę
I z tym udaniem zbiegłem świata kawał,
Spokojny, głowy nie nakryłem dachem,
A miłujący, wiodłem braci — strachem.

Bo też buntowny on lud wciąż się srożył,
Wiecznie pragnący, pełen win i brudów,
I ledwie syty do snu się położył,
Otwierał oczy i znów wołał: ,,Cudów!”
Jakiegoż króla on by nie zubożył!
Ale nie Ciebie, Panie, Króla ludów!
Boś Ty mu wszystko dawał, co potrzeba,
W rodzajną niwę zamieniwszy nieba.

Wiem, po coś wodził nas morzem i lądem,
Jam myśl Twą odgadł w błyskawicy gromu:
„Pamięć doznanej niewoli jest trądem!
W kraj obiecany, do mojego domu
Nikt z nią nie wejdzie” — Pod strasznym tym sądem
Nie przepuściłeś Ty, Panie, nikomu,
Bo zmarli moi rówieśni i bratni
Wszyscy — a ja tu umieram ostatni!

Ale te dzieci to już się zrodziły
W puszczy, niepomne egipskiego jęku,
I nie łzy hańby, lecz Twą rosę piły,
A jam je wszystkie wynosił na ręku.
Niechże się staną ramieniem twej siły
I głoszą imię Twe w orężnym szczęku,
A groby ojców mając za podstawę,
Niech patrzą w niebo i niech rosną w sławę!

Twojej ten naród poruczam opiece,
Sam, już niezdatny, na ziemię się kładę;
Wzdy łzę ostatnią czuję na powiece,
A w sercu czuję niepokój i zwadę;
Wyciągam ręce, poglądam ku rzece:
Piękna ta ziemia nasza! — Przez mgły blade
Widzę świecącą Jozuego dzidę…
Lecz Ty mnie wołasz, Panie — to już idę.

Nakryłem głowę starą — jak mi smutno!
Raz jeden jeszcze zrobię sobie szparę
Dla słońca — próżno odchyliłem płótno…
Szumy, a wiatry, a obłoki szare…
Chanaan! Chanaan!….

Mojżesz z tablicami prawa – Rembrandt

Kantyk Mojżesza z Triduum Paschalnego:

Film 10 Przykazań

Cytaty z ocalałych fragmentow Mojżesza Janusza Korczaka

Dekalog Kieślowskiego

Przejście Polaków przez Morze Czerwone Kaczmarskiego

Advertisements